MIEJSCA MNIEJ ZNANE

Miejsca mniej znane przeciętnemu zjadaczowi chleba, co nie znaczy mniej interesujące, wręcz przeciwnie interesujące i zarazem intrygujące są bardzo. Właściwie wszystko co robimy sprowadza się do tego, żeby takich miejsc odkrywać coraz więcej i przebywać w nich jak najczęściej.

FAVELE RIO DE JANEIRO

O favelach słyszał każdy i nazwa ta wywołuje zazwyczaj skojarzenia ze strzelaninami, śmiercią i skrajną nędzą.

Wypady do faveli to obowiązkowy punkt programu w Rio de Janeiro. Oryginalnie były to wejścia do dzielnic kontrolowanych przez zbrojne gangi narkotykowe, znane przez naszego przewodnika. Obecnie za sprawą działań policji która „uspokoiła” favele południowego Rio eksplorujemy dzielnice gdzie nie ma uzbrojonych gangsterów na ulicach.

Jak wspominała Beata – jedna z uczestniczek naszej wyprawy Na Szlaku Przygody – „favele to nie slumsy, to jest styl życia”. Wejście do faveli to spotkanie z alternatywną wersją społeczeństwa niespotykaną nigdzie indziej, a do tego szalona muzyka, najpiękniejsze widoki na miasto, niezwykle przyjazne powitanie przez ludzi ubogich portfelem ale bogatych sercem. Wizyta w favelach to niesamowita egzotyka w sercu wielkiej metropolii.

I zawsze wchodzimy tam jako goście i przyjaciele – nie jak masowe wycieczki szukające „ludzkiego zoo”. O ile niektórzy mają obawy przed przekroczeniem z Klubem granicy faveli, wychodzą zawsze z uśmiechem i zyskawszy nowych przyjaciół. Tak, jak Leszek, z którym byłem w Rio w 2006 r., gdzie zobaczył na własne oczy uzbrojonych po zęby członków kartelu Comando Vermelho.

Relacja z tego wydarzenia!

Gdy po powrocie spotkał kolegę, który też był na wakacjach w Brazylii, ale z dużym komercyjnym biurem podróży, usłyszał że ten widział favele z punktu widokowego przy posągu Chrystusa Zbawiciela. „Człowieku, w favelach to ja mam kumpli!” – odpowiedział nasz uczestnik.

Wejścia do faveli w strefie północnej miasta (kontrolowanych przez kartele) też są możliwe i czasem wykonywane, ale wymagają wcześniejszego uzgodnienia.

W favelach jesteśmy podczas każdej wyprawy do Rio.

Fotorelacja z wyprawy NA SZLAKU PRZYGODY

Relacja z wyprawy zamieszczona na blogu klubowym.

MIASTO POSZUKIWACZY ZŁOTA PATAZ

To miejsce żywcem wyciągnięte z dzikiego zachodu. Najbezpieczniejsze miasto Peru, ale nie za sprawą policji bo policjanta w Pataz nie ma ani jednego – a ciekawych obyczajów – złodziei się tu po prostu wiesza, jak w starych dobrych czasach… Lecz ten fakt to tylko wstęp do poznawania kultury tego niezwykłego miasta, „eldorado na żywo”. Własną kopalnię może tu założyć każdy, kto ma trochę grosza i nie brak mu odwagi.

Widzieliśmy harówkę twardych ludzi gór wydobywających złoty minerał, wczołgiwaliśmy się do kopalnianych tuneli, bawiliśmy się razem z dzielnymi poszukiwaczami na niedzielnej fieście, w której całe miasteczko, na co dzień ciche i spokojne, zatraca się w muzyce i pijaństwie.

W dzisiejszym świecie, który staje się coraz bardziej uporządkowany takich miejsc jest coraz mniej – tym cenniejsze uczucie zobaczenia ich na własne oczy.

Byliśmy tutaj w 2010 roku, w czasie realizacji ekspedycja Antisuyo w północnym Peru.

Relacja z bloga Tomka, odnosząca się do naszej wizyty w tym miasteczku.

ZAGINIONA CYWILIZACJA CHACHAPOYAS

Wśród mglistych gór północnego Peru jest kraina, o której zapomniał czas. Prymitywna, uboga, słabo zaludniona prowincja, w której kryją się liczne pozostałości prekolumbijskiej cywilizacji Chachas, zwanych „ludźmi chmur”.

Olbrzymie ruiny kamiennych fortec, wykute w pionowych klifach skalnych grobowce, w których siedzą mumie sprzed tysiąca lat, to wszystko miejsca jak z ponurej baśni fantasy. Docieranie do tych miejsc okupić trzeba trudem wędrówki pasterskimi ścieżkami, wspinaczki na skalne zbocza i przedzierania się przez dżunglę. Nagrodą była satysfakcja dotarcia do miejsc, będących w istocie żywym muzeum, krainy wciąż nieodkrytych zabytków.

Podczas ekspedycji do Chachapoyas udało nam się odkryć prekolumbijskie ruiny, do których nigdy nie dotarli archeolodzy.

Działaliśmy tutaj w czasie realizacji ekspedycja Antisuyo w 2010 roku.

Fotki z ekspedycji

CHOQEQUIRAO

Turyści przyjeżdżają do Peru po to, aby zobaczyć słynne ruiny Machu Picchu, ale ten niezwykły kraj oferuje o wiele więcej niż zatłoczoną i skomercjalizowaną atrakcję dla masowych wycieczek.

Tylko mało znane inkaskie ścieżki przecinają kordylierę środkową Andów. Wiodą przez głębokie doliny, wąskimi ścieżkami nad brzegiem przepaści, zaśnieżone przełęcze aż po gęstwinę dżungli. Na tej trasie turyści to ekstremalna rzadkość. Jest dziko, niedostępnie i autentycznie.

Malutkie osady w których życie wygląda tak samo, jak przez przybyciem Pizarra oraz atrakcja najważniejsza – leżące pośród gór monumentalne ruiny wybudowane przez Inków – fragmenty ich dróg, miast i wiosek. Spotkanie z historią tak namacalną, jakbyśmy przenieśli się w czasie.

Ruiny inkaskiego miasta Choquequirao są absolutnie zniewalające i niepowtarzalne, wielu uważa je za znacznie piękniejsze od słynnego Machu Picchu. My mieliśmy niebywałe szczęście być tam już kilka razy i za każdym razem wywierają ogromne wrażenie, szczególnie ich spektakularne położenie, które jest najlepszym dowodem na to, że wyobraźnia inkaskich budowniczych nie miała granic.

Trekkingi w Peru organizujemy każdego roku.

Kilka zdjęć z Choqequirao

TREKKING PERU 2010

Zdjęcia – SZLAKIEM ZAGINIONYCH MIAST 2010

WYPRAWA DO INDIAN QERO

Ci żyjący wysoko w górach Indianie byli z pewnością najdzikszymi ludźmi z jakimi udało nam się spotkać na południowoamerykańskim kontynencie. Żyją nieodmiennym rytmem od setek lat, skutecznie izolując się od zewnętrznego świata. Domy z kamienia, pobudowane na wysokości 4500 m npm, brak kominów i toalet, boso biegające dzieciaki, temperatury często schodzące poniżej zera i społeczność Indian na co dzień żyjąca w ogromnym rozproszeniu, to obraz który pozostanie w nas na zawsze.

Wyprawę do Indian Qero zorganizowaliśmy w 2011 r.

Relacje z wyprawy

Zdjęcia z wyprawy

WYSPY SAN BLAS

Tak musiał wyglądać raj utracony. Archipelag koralowych wysp rozsianych wzdłuż dzikiego wybrzeża Panamy. Błękitny ocean, szum wiatru w grzywach palm i żadnych wielkich hoteli ani tłumów turystów.
– „Takie rajskie wyspy widziałem tylko w jednym miejscu, na Polinezji” – mówił Andrzej, uczestnik naszej wyprawy, gość który zjeździł cały świat. Konsul Morawski z Quito mówi, że wyspy San Blas to jedno z najpiękniejszych miejsc świata.

Jesteśmy tutaj w czasie każda podróż do Panamy, w tym podczas realizacji programu Trzy Światy.

Zdjęcia z wyprawy

Relacja z wyprawy TRZY ŚWIATY

Relacja na blogu z wysp San Blas

SPŁYW AMAZONKĄ

Największa rzeka świata to równocześnie jedna z największych przygód, jakie czekają w Ameryce Południowej. Podróż na amazońskich statkach pasażerskich jest spotkaniem z egzotyką – hamak staje się domem z którego roztaczają się widoki na dżunglę, błotniste wody rzeki i niekończące się rozładunki w zapomnianych przez świat wioskach. Pasażerowie to barwne postaci – Indianie, wieśniacy, poszukiwacze złota, lokalni bonzowie, nieliczni odważni biali. Życie toczy się powolutku, w odwiecznym rytmie „maniana” i na tym polega jego urok, wspominany później przez lata.

Relacja z rejsu po Amazonce

SAN CIPRIANO

Park Narodowy San Cipriano to nie lada atrakcja dla prawdziwych poszukiwaczy przygód. Najpierw dojeżdża się do małej murzyńskiej miejscowości położonej niedaleko Cali w Kolumbii. Potem siada się na niewielkiej wielkości drezynę napędzaną motorem i w tak niespotykany nigdzie indziej na świecie sposób sunie do bram Parku Narodowego. Na miejscu można wybrać się nad wodospad ścieżką przez dżunglę, gdzie można zażyć orzeźwiającej kąpieli, albo zorganizować spływ pontonowy, a raczej dętkowy, rzeką.

Tags: ,

0 Comments

You can be the first one to leave a comment.

Leave a Comment


Designed by WPZOOM