WOJTEK KURTYKA

“Wejście w góry jest mistycznym przeżyciem pozytywnym. Ułatwia akceptację negatywnych stron życia: starzenia się, słabnięcia, choroby…Wejście na szczyt jest oczyszczeniem z neurotycznych skutków codziennego życia – z bycia pochłoniętym małymi sprawami. Stres wysysa z Ciebie cały ten niepotrzebny absurd. Po wejściu na szczyt ludzi doznają uczucia odświeżenia i odnowy. Po powrocie do codziennej egzystencji jesteś zwykłym człowiekiem, a nie znerwicowanym zwierzęciem. Poza tym uprawianie wspinaczki to możliwość odkrywania prawdy o samym sobie. Moje rozumienie życia jest ukształtowane przede wszystkim przez góry.”

Wojciech Kurtyka, pseud. “Voytek”, urodzony 20 września 1947 r. w Skrzynce k. Kłodzka, taternik, alpinista, himalaista, przedsiębiorca, inżynier elektronik.

Ukończył w 1970 roku Wydział Elektroniki Politechniki Wrocławskiej, uzyskując dyplom inżyniera elektronika. Na stałe mieszka w Krakowie. Od 1989 roku jest właścicielem hurtowni artykułów orientalnych “Orient Express”. Jest synem Tadeusza Kurtyki, pisarza publikującego pod pseudonimem Henryk Worcell.

Jeden z najwybitniejszych polskich i światowych himalaistów. Pierwsze kroki stawiał od 1968 roku w Tatrach. Już w drugim sezonie przechodził skrajnie trudne drogi skałkowe i tatrzańskie. W 1971 poprowadził nową drogą na północno-wschodniej ścianie Małego Młynarza. Była to pierwsza droga w stopniu VI+ w Tatrach i została nazwana Kurtykówką. W latach 1973–1975 poprowadził kilka nowych dróg skalnych i skalno-lodowych w Alpach oraz drogi w górach Norwegii. Twórca najpopularniejszej w Polsce skali trudności dróg skalnych nazywanej skalą Kurtyki lub skalą krakowską.

Ma na swoim koncie liczne pierwsze przejścia letnie i zimowe w Tatrach, Alpach i Norwegii. Jednym z największych jego osiągnięć w alpinizmie jest trzynastodniowe pierwsze przejście zimowe północnej ściany Trollveggenu w Norwegii (1974). Od 1974 wspinał się w Hindukuszu, Karakorum i Himalajach.

Jest współtwórcą stylu alpejskiego w himalaizmie polskim i światowym – zakładającego wysokogórskie przejście o charakterze sportowym, podejmowane jako pojedyncza, ciągła próba bez zakładania obozów i lin poręczowych, wykonane po raz pierwszy w Himalajach i Hindukuszu (1972 i 1977). Po udziale w wielkich wyprawach na Lhotse (1974) i K2 (1976) poświęcił się działalności czysto sportowej, zrywając z himalaizmem oblężniczym.

Był inicjatorem kilkunastu pierwszych przejść wielkich ścian w stylu alpejskim, w tym na 6 szczytów ośmiotysięcznych. Część tych przejść uważana jest za najtrudniejsze we współczesnym himalaizmie: trawers trzech szczytów masywu Broad Peak (1984), zachodnia ściana Gaszerbruma IV (1985), wschodnia ściana iglicy skalnej Trango Tower (1988). Dwukrotnie wszedł jako pierwszy na świecie nowymi drogami w ciągu jednej doby bez przerwy na ośmiotysięczniki – południowo-zachodnimi ścianami na Czo Oju i Sziszapangmę (1990).

Wspinał się z najwybitniejszymi współczesnymi himalaistami. Jego partnerami byli m.in.:

• Alex MacIntyre: w przejściu południową ścianą Changabang (1978), wschodnią ścianą Kohe Bandaka (1977), wschodnią ścianą Dhaulagiri (1981),
• Jerzy Kukuczka w latach 1981–1984: w przejściu nowymi drogami na Gaszerbrum I i Gaszerbrum II oraz trawersie Broad Peaków (1984),
• Doug Scott: w nieudanym wejściu na Nanga Parbat (1993),
• Erhard Loretan: na Czo Oju, Sziszapangmie i Trango Tower (1988–1990),
• Reinhold Messner: w nieudanej próbie zimowego wejścia na Czo Oju (1982),
• Jean Troillet.

Nowa wielka droga na Changabangu w Himalajach. Zespol po powrocie w pazdzierniku 1978 roku. Stoja od lewej: Wojtek Kurtyka, Krzysztof Zurek, John Porter i Alex MacIntyre. Fot. Jozef Nyka

A tak Wojtek Kurtyka opisała swego czteroletniego wspinaczkowego partnera Jurka Kukuczkę:

„Jurek byl cudowna emanacja sily, nawet nie w sensie fizycznym, bo tu ustepowal innym moim partnerom, ale psychicznym – wciaz uderzal, parl do przodu z nieprawdopodobna wiara, konsekwencja, absolutna determinacja, ktorej nie sposob bylo sie oprzec. Niestety kara za to byla smierc roznych ludzi przy Jurku i wreszcie jego wlasna. Probowalem kiedys jego cechy wytlumaczyc przynaleznoscia do znaku Barana.”

Mimo wybitnie sportowego charakteru wypraw jest uważany za przedstawiciela trendu antysportowego w himalaizmie. Kurtyka traktuje wspinaczkę jako pewnego rodzaju sztukę, w której najistotniejsze są aspekty estetyczny i mistyczny.

“I odpadłem od ściany. Widok krwawiących, doszczętnie ogołoconych ze skóry palców przypominał mi skrwawione oko mojego tatrzańskiego przyjaciela Teddiego, który niegdyś oślepiony krwią po niebezpiecznym odpadnięciu, mylnie sądząc, że stracił oko, wykrzyknął “O Boże, straciłem oko!” – A po chwili z gniewem: “Ach pieprzyć to, będę się wspinał z jednym okiem!”

Jest autorem publikacji na temat wspinaczek i nowych przejść (m.in. Trango Tower, Łamaniec, Losar, Szkocka piątka, Góry świetliste), które były wydawane w polskich i zagranicznych pismach alpinistycznych w kilku językach (angielski, francuski, japoński). Od 1974 roku był członkiem Klubu Wysokogórskiego w Krakowie, w latach 80. był jego wiceprezesem, następnie członkiem honorowym.
“Kucie skałę boli” Wojtek Kurtyka

Wojtek Kurtyka w drodze na Broad Peak (fot. Jerzy Kukuczka)

Dokonania górskie

Tatry

• 1970 – Kurtykówka – nowa droga na północno-wschodniej ścianie Małego Młynarza (Kurtykówka, wraz z Januszem Kurczabem i Michałem Gabryelem)
• 1971, 25, 27, 28 i 29-31 grudnia – Ściek VI A3, Kazalnica Mięguszowiecka. Pierwsze zimowe przejście. Zespół: Michał Gabryel, Marek Kęsicki, Wojciech Kurtyka, Janusz Kurczab, Andrzej Mierzejewski, Janusz Skorek.
• 1971, 24-28 marca – Direttissima (VI A2-A3), Kazalnica Mięguszowiecka. Pierwsze zimowe przejście. Zespół: Tadeusz Gibiński, Michał Gabryel, Wojciech Kurtyka, Andrzej Wilusz.
• 1972 29-31 grudnia – Pająki (Spiders) (VI A3), Kazalnica Mięguszowiecka. Pierwsze zimowe przejście. Zespół: Kazimierz Głazek, Marek Kęsicki, Wojciech Kurtyka, Andrzej Wilusz.
• 1973 28-30 grudnia – Superściek V A2, Kazalnica Mięguszowiecka. Zimą. Zespół: Piotr Jasiński, Wojciech Kurtyka, Krzysztof Pankiewicz, Zbigniew Wach.
• 1978, 4-5 marca – Cyżewski-Kurtyka (VI+, A2+), Kazalnica Mięguszowiecka. Zespół: Zbigniew Czyżewski (Małolat), Wojciech Kurtyka
• 1987 26-28 luty – Kurtyka-Marcisz, IV A2 lód 80-90 stopni, Kazalnica Mięguszowiecka. Nowa droga w zimie, akcja non stop 26 godzin. Zespół: Wojciech Kurtyka, Andrzej Marcisz.
• 1991 – Łamaniec VI.5, Raptawicka Turnia. Pierwsza tak trudna ospitowana droga.
• 1992 – Gacopyrz Now VIII+, Kazalnica Mięguszowiecka. Nowa droga wraz z Andrzej Marcisz

Alpy

• 1971 – pierwsze polskie przejście drogi Rattiego i Vitaliego na zachodniej ścianie Aiguille Noire de Peuterey w masywie Mont Blanc
• 1973 – nowa droga (Voie Petit Jean, dla upamiętnienia Jana Franczuka, zg. 1971 na Kunyang Chhish) na północnej ścianie Aiguille du Dru, z Jerzym Kukuczką i Markiem Łukaszewskim.
• 1975 – nowa droga (Pointe Hélène, Polish route) na północnej ścianie Grandes Jorasses, z Jerzym Kukuczką i Markiem Łukaszewskim.
• Kant Filara VII+, Kazalnica Mięguszowiecka. Pierwsze klasyczne przejście, wraz z: Władysław Janowski.

Hindukusz

• 1972 – północno-wschodnia ściana Akher Chagh (7017 m) w stylu alpejskim
• 1977 – północno-wschodnia ściana Kohe Bandaka (6843 m) z Aleksem MacIntyre w ciągu 6 dni, pod kierownictwem Andrzeja Zawady.

Himalaje

• 18 maja 1980 – pierwsze przejście wschodniej ściana Dhaulagiri (8167 m) z MacIntyre, René Ghiline i Ludwikiem Wilczyńskim
• 1981 – dwie nieudane próby pokonania zachodniej ściany Makalu: wiosną z MacIntyre, jesienią z Kukuczką
• 1990, 21 września – południowo-zachodnia ściana Cho Oyu 8201 m. Zespół: W. Kurtyka, Erhard Loretan i Jean Troillet.
• 1990, 3 października – południowo-zachodnia ściana Shisha Pangma (8027 m), bez wejścia na wierzchołek główny. Zespół: Wojciech Kurtyka, Erhard Loretan i Jean Troillet.
• 1997 – próba wejścia na Nanga Parbat z Erhard Loretan

Karakorum

• 18-29 września 1978 – południowy filar Changabang (6864 m) z Krzysztofem Żurkiem, MacIntyre i Johnem Porterem
• 1982 – trawers grani Broad Peaku i wejście na szczyt (30 lipca) wraz z Kukuczką
• 1 lipca 1983 – Gaszerbrum II (8034 m) wraz z Kukuczką po trawersie grani wschodniej z dziewiczego dotąd Gasherbrum II East (7772 m)
• 23 lipca 1983 – Gaszerbrum I (8080 m) wraz z Kukuczką nową drogą ścianą południowo-zachodnią
• 16 lipca 1984 – Broad Peak Middle, z Kukuczką
• 17 lipca 1984 – Broad Peak (8051 m), z Kukuczką – zakończenie trawersu trzech szczytów masywu
• 1985 – pierwsze przejście zachodniej ściana Gaszerbruma IV (7925 m), bez wejścia na wierzchołek, wraz z Robertem Schauerem
• 1988 – pierwsze przejście wschodniej ściany iglicy Trango Nameless Tower (6238 m) z Erhard Loretan, czwarte wejście na szczyt w ogóle

Inne

• 1974 – pierwsze przejście zimowe północnej ściany Trollveggenu. French Direct. Zespół: Marek Kęsicki, Ryszard Kowalewski, Tadeusz Piotrowski.
• 1976 – Filar Abazego VI.3+ TR. Na tamtą chwilę najtrudniejsza wspinaczka klasyczna w Polsce. (w 1985 Wojtek przeszedł ją na żywca!).
1993 – Chiński Maharadża VI.5, free solo (bez asekuracji). Kurtyka miał wtedy 46 lat!
• 1993 – Shock the Monkey VI.5+/6 (8a/a+) RP, Pochylec. Najtrudniejsza droga skałkowa Kurtyki.

Wojciech Kurtyka, Michał Gabryel i Bożena Szyszko pod Małym Młynarzem.

Dream Team z Kukuczką:

Twardziel i geniusz

W pierwszej połowie lat 80-tych stworzył z Kurtyką duet marzeń. Himalajski dream team.

Bronowice, obrzeża Krakowa. Kurtyka otwiera drzwi, kończy załatwiać telefonicznie swoje interesy w Indonezji, uśmiechnięty od ucha do ucha. Mówi się o nim, jako o człowieku mocno ekscentrycznym, niechętnym mediom. Obraz ten okazuje się nieco zafałszowany. Pracuje właśnie nad opowiadaniem. Chce wykorzystać motywy autobiograficzne, chociaż przyznaje, że choć jest to już zaawansowane to nie wyklucza, że nigdy nie zostanie wydane…

Kurtyka, legenda świata alpinistycznego, w Polsce nieco w cieniu wielkich, medialnych nazwisk. Na zachodzie, wśród swoich, uznawany za mistrza. Jeden ze znanych wspinaczy mówi o nim tyle, że jeśli w alpinizmie można mówić o geniuszu czy jakimś nieprawdopodobnym talencie, to właśnie dotyczy to na pewno Kurtyki.
Reinhold Messner, czyli człowiek mający w tym świecie niemal patent na nieomylność, nazwał Kurtykę tym, który miał największy wpływ na europejskie wspinanie.

Kukuczka i Kurtyka, duet co najmniej dziwaczny. Nawet nie tyle niezwykły jest fakt, że się ze sobą wspinali, ile że po prostu w ogóle lubili spędzać ze sobą czas.

Kukuczka – typowy sportowiec. Czołg. Człowiek który zakłócił elitaryzm himalaizmu. Ślązak, elektryk. Kurtyka – człowiek o duszy artysty, syn Henryka Worcella, autora legendarnych „Zaklętych Rewirów”, niejako więc ucieleśnienie tego elitaryzmu.

Najtwardszy człowiek, jaki kiedykolwiek chodził po górach i geniusz wspinaczki.
Z jednej więc strony twardziel, Jurek, normalny i naturalny facet, któremu podobało się zainteresowanie mediów i popularność. Jego znajomi nie ukrywają, że o nią zabiegał, gdyż rozumiał, że wiąże się to z dofinansowaniem wypraw, ale też wynikało ze zwykłego ludzkiego cieszenia się swoimi pięcioma minutami.
Z drugiej strony geniusz, Wojtek, wyjątkowo inteligentny facet ze skłonnościami do filozofowania, dbający niezwykle o formę wypowiedzi, w miarę możliwości stroniący od mediów, gdyż każdy udzielany wywiad jest jego zdaniem przyznaniem się do własnej słabości, którą jest próżność.

Jurek, tradycyjny katolik z krzyżykiem na szyi, w każdą niedzielę obowiązkowo meldujący się w kościele i Wojtek, wiecznie poszukujący prawdy o absolucie.
Jurek, prący na przekór wszystkiemu, przekonany o tym, że opatrzność chroni go przed śmiercią i Wojtek, którego wyobraźnia podsuwała najgorsze możliwe obrazy śmierci. Efektem tej jego przesadnej z pozoru ostrożności był fakt, że na wyprawach z jego udziałem doszło do zaledwie jednego, niezbyt groźnego wypadku.

Ta oto „niezwykła dwójka” stanowiła, jak uważa Janusz Kurczab, prawdopodobnie najlepszy zespół w historii polskiego himalaizmu. Razem zdobyli 3 ośmiotysięczniki w zaledwie 2 lata. Wydawało się, że razem są w stanie zdystansować całą elitę światowego himalaizmu.

„Wbrew pozorom te wszystkie przeciwności doskonale się uzupełniały – uważa Kurtyka. – Jurek miał niezłomność i żelazną konsekwencję w dążeniu do celu, ja miałem spore możliwości techniczne. To było dobre połączenie.”

Ich trawers Broad Peaków przeszedł do historii himalaizmu. Rozstali się wkrótce po tym, schodząc po udanej wyprawie.

„Jerzy w pewnym momencie chciał iść na Gaszerbrum IV, tak zwaną „Świetlistą Ścianę”. Ja powiedziałem, że nie, bo pogoda nie jest odpowiednia. Choć od lat było to przecież moje marzenie… – mówi Kurtyka. – Jurek w swojej książce wyrażał rozczarowanie, że ja nie chciałem wejść w ścianę. Ta próba to był błąd w sztuce, nie wchodzi się w takie monstrum, prawie 3 kilometry, kiedy pułap chmur sięga 6 tysięcy metrów, kiedy każdego dnia po południu prószy śnieg. Nie wchodzi się w takich warunkach w stylu alpejskim gdy już nie ma odwrotu!”
Czy więc Kukuczka był szaleńcem?

Kurtyka odpowiada: – Nie, Jurek wierzył, że człowiek potrafi wytrzymać o wiele więcej niż to się utarło, organizm ludzki według niego jest o wiele mocniejszy niż się mówi, zaś wypadki to są po prostu… wypadki. Jakby nie zdawał sobie sprawy że na przykład można umrzeć z wyczerpania. A przecież siła ludzka w końcu się kończy. Jurek myślał, że zawsze można coś zrobić, zawsze można mieć wpływ na swój los.

Kiedyś Jerzy zwierzył się przyjacielowi, że gdy nie zdołał zdobyć góry, pytał w duchu najwyższego: „Boże mój, dlaczego nie pozwoliłeś mi wejść, przecież nic złego nie zrobiłem?”.

Janusz Majer, przyjaciel Kukuczki, dziś współwłaściciel firmy Hi-Mountain opowiada: – Siedzieliśmy z Jurkiem pod Świetlistą ścianą, patrzył na nią i opowiadał jak ją „ugryźć”, którędy pójść. Wróciliśmy do bazy i wtedy pogoda się naprawdę zepsuła. Trzech z nas postanowiło, że schodzimy, wtedy Wojtek Kurtyka powiedział: „My z Jurkiem też schodzimy”. Jurek nie chciał. Miał takie podejście, że jeśli zapłaciliśmy za zdobycie ściany, to musimy spróbować.

Ta sytuacja była katalizatorem. Kurtyka miał dość, załatwiał większość wyjazdów, pozwoleń, żywności. Chociaż Jerzy był mistrzem gdy przyszło do załatwiania golonki i szynki w puszkach. Nieoznakowanych. Tylko on wiedział, w której jest golonka, w której szynka. Wąchał puszkę i mówił.

Nigdy nie chybiał. Ale to wszystko było tłem. Jerzy miał inne cele. Chciał zdobyć wszystkie ośmiotysięczniki. Kurtyka żył swoimi marzeniami.

„Sporą rozbieżność między nami można było zauważyć przy wyborach celów. Ja wybierałem te, gdzie mogłem podziwiać naturę, cieszyć się wyzwaniami. Jurek był mentalnie w pełni ustawiony na największe wysokości. Gdy ja ujrzałem szczyt Trango Tower, spędziłem tam ranek i byłem tak roztrzęsiony, że ciężko mi było dojść do siebie, byłem jak po jakimś ciężkim kataklizmie wewnętrznym, tak to porażająco odebrałem. A on? Nie sądzę by w ogóle zrobiło to na nim jakieś wrażenie. Góra i tyle, nawet niezbyt wysoka… Jurek wybierał kolejne zdobycze z listy. Już wiedział, że chce gonić Messnera – mówi Kurtyka.”

Coraz częściej dochodziło do kłótni. Często z byle powodu. Ich rozejście było niezwykle symboliczne. Schodzili lodowcem Baltoro, w pewnym momencie jeden poszedł w prawo, drugi w lewo. Jurek skręcił na niespełna siedmiotysięczny Biarchedi i stamtąd na przełęcz Masherbrum La i do doliny Hushe.

Gdy Kukuczkę zobaczył miejscowy nauczyciel stwierdził, iż wątpliwe aby stamtąd przyszedł samotnie. Do tej pory udało się to tylko sporej grupie amerykańskich przewodników. „To niemożliwe. Poza nimi nikt się tędy jeszcze nie przedostał” – stwierdził nauczyciel. Jerzy wzruszył ramionami. Nie starał się go przekonać. Próbował za to przekonać Kurtykę do dwóch wypraw zimowych i udziału w wyścigu po 14 ośmiotysięczników. Bezskutecznie. Kukuczka mówił, że zimą można zrobić dwa i zacząć gonić Messnera.

„Dla Jurka to było zupełnie naturalne, gdyż on traktował wspinaczkę jako sport. Dla mnie było to wręcz niedopuszczalne – mówi Kurtyka.”

Kapitalna rozmowa Wojtka Kurtyki w kontekście oceny kontrowersyjnego przyznania najbardziej prestiżowej nagrody w Polsce za osiągnięcia górskie, tzw. Jedynki w 2010 r. za przejście ściany Malanphulan.


Wywiad z Kurtyką, gdzie sporo mówi o samej filozofii wspinania, wspomina Jurka Kukuczkę, czy Erharda Loretana, który potrafił się wycofać ze wspinaczki w ostatnim momencie, czy swojej obsesji na punkcie zachodniej ściany K2, pod którą podchodził już pięć razy.

(TZ)

Tags: ,

0 Comments

You can be the first one to leave a comment.

Leave a Comment


Designed by WPZOOM