W SERCU INDIAŃSKIEJ KRAINY

Boliwia – wiosna 2014


Boliwia oraz część Brazylii.

Leżysz w śpiworze na workach z ryżem na pace ciężarówki, pojazd toczy się powoli po wertepach, obok ciebie grupa miejscowych Indian spokojnie żuje kokę, obserwujesz wznoszące się tuż koło drogi ośnieżone szczyty. Taki jest wstęp do boliwijskiej przygody…

W niezwykłej Boliwii nauczymy się żuć liście koki i pić czysty spirytus – jak wyznający wiarę w diabła górnicy z kopalni Cerro Rico. Będziemy zwiedzać interesujące kolonialne ruiny bez tłumów turystów. Będziemy jeździć szosami na wysokości odpowiadającej szczytom Alp, a krótko potem stękać w duchocie tropikalnej dżungli. Będziemy zagłębiać się w tunele kopalni srebra gdzie warunki pracy są jak wzięte ze średniowiecza, i wychylimy po kieliszku chichy z dumnymi i wierzącymi w tysiące przesądów górnikami. Poznamy życie andyjskich Indian z wiosek pod La Paz i serdeczność szorstkich kowbojów z bagiennych równin. Będzie okazja polować na dzikiego zwierza w ostępach dżungli oraz zrobić sobie zdjęcie w hurtowni liści koki w sercu Chapare. Pojeździmy jeepem na salarach – największych jeziorach soli na świecie i będziemy dyszeć z braku powietrza na stromych uliczkach La Paz. Będziemy poznawać nie tylko sztandarowe atrakcje których nie ma tak dużo, ale przede wszystkim – chłonąć miejscową kulturę i egzotykę, która czeka na każdym kroku.

Gdy przeciętny turysta słyszy słowo “Boliwia”, nie kojarzy mu się to z celem wakacji. Niektórzy słyszeli może o salarach lub La Paz, najczęściej (i prawie jedynie) odwiedzanych przez przybyszów z zagranicy miejscach tego kraju, – nie wiedząc że prawdziwy walor Boliwii leży w miejscach nieturystycznych. Prawdziwa Boliwia to kraina przygód i egzotyki niespotkanych nigdzie indziej. Zapomnijcie o komercji i przemyśle turystycznym. To nie jest kraj, który emituje kolorowe foldery. To jest kraj, w którym każdy dzień jest prawdziwą i unikalną przygodą.

Boliwia to jeden z tych krajów, gdzie trzeba przedzierżgnąć się z turysty w poszukiwacza przygód. Najbardziej indiański i jednocześnie nieprzystępny kraj kontynentu. Gdy świat się zmienia i pędzi do przodu, Boliwia wciąż pozostaje taka sama. To kraj, który nie ogląda się zbytnio na świat i czerpie z własnych wzorców. Niełatwy do podróżowania, trudny do zrozumienia.

Bowiem w Boliwii wszystko jest inne. Od jedzenia, poprzez styl życia który odpowiada indiańskiej tradycji, po obyczaje i wierzenia te same, co u przodków.

To jedyny kraj Ameryki Południowej, w którym prezydentem jest Indianin, Evo Morales który w młodości wypasał lamy, a jako dorosły przewodził związkowi producentów koki. Ulubionym przez prezydenta dodatkiem do oficjalnego stroju przy spotkaniach z dyplomatami jest wieniec z liści koki. Koka to zresztą nieodłączna część boliwijskiej tożsamości, używana przez miejscową ludność od czterech tysięcy lat, w pełni legalna i sprzedawana na każdym rogu.

Kraj historycznych kuriozów – tu zginął komunistyczny rewolucjonista Ernesto Che-Guevara, tu ukrywał się aż do starości zbrodniarz nazistowski Klaus Barbie, i gdzież jeśli nie w Boliwii ukryli się przed długim ramieniem sprawiedliwości dwaj słynni bandyci z dzikiego zachodu – Butch Cassidy i Sundance Kid?.

Boliwia jest 3 razy większa od Polski, ale zamieszkana przez zaledwie 10 milionów ludzi. Nazywana “osłem niosącym worki srebra” – bo przy swojej biedzie jednocześnie posiada bogate złoża ropy, gazu i złota. Złoża spoczywają wciąż w ziemi ze względu na słabą infrastrukturę i przede wszystkim niestabilność polityczną. Bo bywało w historii tego kraju, że władza była obalana kilkukrotnie w ciągu roku!

To wyprawa dla ludzi żądnych prawdziwej przygody, ale gotowych na spotkanie z innością. Tradycje i kultury boliwijskich ludów wciąż są nienaruszone, a w miejscach poza głównymi szlakami życie biegnie tak, jak przed wiekami.

To nie jest kraj wygodny i przyjemny. Jest ciężko. Albo arktyczne zimno (w górach) albo morderczy upał (w tropiku), w mniejszych wioskach ludność ma problemy w porozumieniu po hiszpańsku, znając tylko Keczua, Aymara, lub inne języki natywne.

Ze względu na drogie i skomplikowane połączenia lotnicze z Boliwią, wyprawa będzie zaczynać się i kończyć w Brazylii (do wyboru – w Rio de Janeiro lub Cuiabie).

Dodatkową atrakcją będzie zwiedzanie Chapada Guimaraes w stanie Mato Grosso. Potem zwiedzimy obie połowy Boliwii – tropikalną i górską. Górska część kraju, nazywana Tybetem Ameryk to płaskowyż położony na 4 tysiącach metrów. Nizinna część kraju to w większości nieprzebyte dżungle.

Wylot z Polski przez jedno z lotnisko europejskich i Sao Paulo do Cuiaba.

Lądowanie w Cuiaba. Powitanie z resztą grupy. Przejazd do miejscowości Chapada w sercu interioru.

Ranne zwiedzanie parku narodowego Chapada Guimaraes. Południowy przejazd z Cuiaby do Caceres i potem na granicę boliwijską. Wieczorne dotarcie do San Matias.

1. SAN MATIAS. Jest 5 marca rano, jesteśmy w San Matias po przespanej nocy. Poznanie miasteczka, ew. wypad po okolicach.

Granica: San Matias. Przywitanie z Boliwią. To jedna z tych granic, gdzie czujemy się jakbyśmy przenosili się w czasie. Graniczne miasteczko wyglądające jak sam “koniec świata” z kronik boliwijskich Fawcetta. Po pierwszym szoku przejazd na pace ciężarówki do San Ignacio de Velasco. Po drodze postoje na ranczach, gdzie poznajemy kowbojskie życie nizinnej Boliwii.

Załatwienie transportu, pickupa lub ciężarówki na przejazd do San Ignacio de Velasco. Przejazd z postojami na farmach, odwiedzaniu kuriozów etc. Dojazd wieczorem/nocą i nocleg.

2,3,4 – DNI DODATKOWE na Park Narodowy Noel Kempf lub do zamiany na inną atrakcję.

Obrzeża parku narodowego Noel Kempff. Punkt programu uzależniony od srogości pory deszczowej. Ten park narodowy to jedna z najdzikszych miejsc ziemi. Na większości jego obszaru nie stanęła do tej pory stopa człowieka. Będziemy starali się dotrzeć do parku na terenowej ciężarówce. W razie niemożności, ten punkt programu zostanie zamieniony na wycieczki konne w pustynnych okolicach Tupizy.

Ostateczna decyzja będzie uzależniona od poziomu rzek oraz decyzji całej grupy i przewodnika.

5,6. Chiquitania: Concepcion, San Javier, gorące źródła, wodospady i formacje skalne. Wioski nizinnej Boliwii z ich specyficznym kolorytem i odrestaurowanymi koloniami jezuickimi (których historię można zobaczyć w filmie “Misja” z Robertem de Niro), o wiele bardziej interesującymi od tych w sąsiednim Paragwaju.

7. Dojazd do Santa Cruz. Po drodze oglądanie osad niemieckich Menonnitów oraz japońskich kolonistów w wioskach Okinawa 1, Okinawa 2 i Okinawa 3. Przekroczymy rzekę Rio Grande (mało kto o tym wie, ale to jeden z najdłuższych odnóg Amazonki, o wiele dłuższa niż Ucayali) na specyficznych drewnianych pontonach.

Popołudniem dotarcie do Santa Cruz. Ponad-milionowa metropolia, stolica “tropikalnej” połówki kraju. Zakwaterowanie w porządnym hotelu, zwiedzanie kolonialnego centrum miasta. Wieczorem wycieczka do rozrywkowej dzielnicy Ecopetrol.

8. Przejazd do centrum Chapare, prowincji gdzie produkuje się kokę. Nocleg w wiosce Chimore.

9. Chapare: zwiedzanie Chimore, hurtownie koki, park narodowy Villa Tunari i wybudowana w środku dżungli klinika dla zwierząt odebranych kłusownikom.

10. Przejazd do Cochabamby. Zwiedzanie tego miłego, średniej wielkości miasta w którym panuje przyjemny wiosenny klimat to wielka ulga po upałach tropiku.

11. La Paz – Ranny przelot samolotem do La Paz, największego miasta kraju i drugiej stolicy. Samolot ląduje w El Alto, na rekordowym, najwyżej położonym lotnisku na świecie – ponad 4 tys. mnpm. Uwaga z oddychaniem, w La Paz powietrze ma mniej niż niemal połowę tego tlenu, co na powierzchni morza!

Po przylocie zwiedzamy centrum miasta. Targowisko czarownic, targowisko miejskie, pałac prezydencki w którego murach wciąż tkwią kule z licznych zamachów stanu; Jeśli będziemy mieli szczęście i trafimy na okazję, zobaczymy walki Indianek na arenie. W muzeum koki poznamy tajniki magicznych indiańskich liści, ich historię oraz problemy związane z handlem narkotykami, z którymi boryka się kraj.

Targ czarownic i centrum miasta, kościoły. Plaza de Armas, pałac prezydencki. Jedzenie na targowisku miejskim. Wieczorem walki Cholitas w El Alto!

12. Z La Paz. Bazując w stolicy wyruszamy na całodniową wycieczkę w ośnieżone góry otaczające stolicę i do wiosek zamieszkanych przez konserwatywnych Ajmarów. Możliwość noclegu w takiej wiosce.

13. Przejazd do Uyuni, miasteczka na środku pustyni Atacama. Stąd prywatnym jeepem wyruszamy w interior, gdzie będziemy nocować w hotelu wybudowanym z soli.

14. Wczesna pobudka i wsiadamy w jeepa. Jednodniowa wycieczka po salarze i do otaczających go ciekawostek – cmentarzysko parowozów oraz wyspa-ryba (zarośnięta przez kaktusy) oraz miejsca związane z kultem matki ziemi.

Popołudniowy powrót do Uyuni, obiad, po czym przejazd na wieczór do Potosi.

15. Potosi. Zwiedzanie miasta i okolic.

16. Potosi: wycieczka do wnętrza kopalni Cerro Rico. Wieczorny przejazd do Sucre, nocleg. Jeśli taka decyzja grupy, możliwy nocleg w połowie trasy w małej indiańskiej wiosce.

17. Zwiedzanie Sucre, stolicy konstytucyjnej Boliwii. Klimat targowisk, uniwersytetu, przyjemnego placu centralnego i jedzenie najlepszych empanadas w kraju. Wieczorny przejazd na pace ciężarówki do Santa Cruz.

18. Santa Cruz. Czas wolny na kupno pamiątek i odetchnięcie w kawiarniach starego miasta. Całonocny przejazd “pociągiem śmierci” do Puerto Quijarro.

19. Puerto Quijarro. Wycieczka na wody Pantanalu z boliwijską marynarką wojenną. Nocleg w centrum wioski.

20. Przejście granicy do brazylijskiej Corumby. Przejazd autobusem po autostradzie (w Boliwii można było odzwyczaić się od cywilizacji) do Campo Grande.

21. Ostatni dzień wyprawy. Transfer na lotnisko w Campo Grande, po czym odlot do Sao Paulo i potem do Polski.

CZAS: wyprawa 21 dni; Trzy dni dodatkowe dla dolatujących z Polski do Cuiaba, oraz siedem dni dodatkowych dla dolatujących na karnawał w Rio.

Opcja bezpośrednia (dolot Cuiaba, powrót Campo Grande): wylot 2 marca, powrót 25 marca. Cena przelotu ok. 3 tys PLN.

Opcja z karnawałem w Rio: wylot 26 lutego, powrót 25 marca.

WIZY: Niewymagane

WYMOGI KONDYCYJNE: Program nie zawiera elementów szczególnie wysiłkowych. Podczas pobytu na Altiplano będziemy na znacznej wysokości – 3-4 tys m. npm na takiej wysokości jest zaledwie połowa tego tlenu, co na poziomie morza. Z tego względu nie zaleca się udziału w wyprawie osobom z problemami sercowymi.

Warunki infrastruktury turystycznej w Boliwii są poza głównymi ośrodkami dość surowe. Warunki podróży często są ciężkie (brak asfaltu, zalane drogi, przejeżdżanie rzek).

Uwaga! Podróżując do Boliwii należy nastawić się na coraz to nowe niespodzianki, a to demonstracje sprzedawców koki, a to konkursy w rzucaniu laskami z dynamitem etc. Ogólnie trzeba być nastawionym na duże ilości ciekawostek nie istniejących nigdzie indziej na świecie a pojawiających się znienacka.

WKŁAD: 1700$ obejmuje serwis na terytorium Boliwii, w Brazylii każdy samodzielnie płaci za transport, do tego należy dodać dolot na kontynent plus koszt wyżywienia na trasie

ZAPISY I INFORMACJE: wyprawy@darien.pl

Tags: ,

0 Comments

You can be the first one to leave a comment.

Leave a Comment


Designed by WPZOOM